teksty na strone maria tanska copywriter

Stereotyp Matka Polka vs kobieta i rzeczywistość

Tyle minut będziesz to czytał: 7

Mały manifest w obliczu tego co się czuje, co potwierdzają inne Mamy i rozjazd między tym co serwują nam oderwane od rzeczywistości blogi dając w pakiecie poczucie winy i niekończącą się nienawiść do siebie ze zgrają czarnych myśli pełną wrogich zarzutów słyszanych co minuta pod własnym adresem.

Obrazy i idee, które próbują nas uczyć jak żyć, nie ucząc tym samym by iść za głosem swojej intuicji – która jednak najlepiej wie co jest dla nas najważniejsze…

Co niektórzy chyba zapomnieli, że bycie mamą to nie tylko zalety ale szereg negatywnych zjawisk, które trzeba po prostu przetrwać jak na polu walki. Przede wszystkim, jest to niesamowite wyzwanie psychiczne i fizyczne. Pełnometrażowa rola dla kobiet już od chwili zajścia w ciąże, przez poród, po odchowanie młokosa. Pierwsze 3 lata dziecka bywają najtrudniejsze a jeśli masz dziecko po dziecku… Ogromny szacunek dla Ciebie, że psycha jeszcze nie siadła!

A co na to internety?

Podobno są w naszych realiach Mamy, które życie mają usłane różami. Kreują się na perfekcyjne panie domu, a ich rzeczywistość jakby sama się układa po ich myśli. Nieskończone źródło euforii, szczęścia i samorealizacji. Nieskończone źródło siły, uwagi dla dzieci, mocy przerobowej matki polki bo przecież bez pomocy nikogo z zewnątrz! I CAN DO IT! Nadmienić trzeba, że mąż wyprasowany, zadbany, a po pracy zastawa obiadowa czeka w punkt na dźwięk kluczy otwierających zamek. Mamy takie mają nienaganną figurę, idealną fryzurę i najmodniejsze ciuchy – nie zapominajmy o idealnie gładkich nogach. Realizują się oczywiście prowadząc własny „byznes”, są mistrzyniami planowania idące z duchem najnowszej wiedzy wszelakiej. Łączą wątki jak szachista strategię nie miewając przy tym kryzysów i chwil słabości- bo prawdziwa kobieta, to twarda kobieta. I CAN DO IT! Zjawisko to upiększone jest kolorowymi obrazkami na insta czy fejsiku lukrowane ochami i zachwytem znajomków – najbardziej pożądane są ochy osób postronnych – zatem jeśli ci się podobało, udostępnij! Niech się moje szczęście i perfekcja niesie w świat… taka jestem zajebista! Ubrane w modne słowa dotyczące rozwoju osobistego i samorealizacji. Ocierające się jak kot o tematykę coachingu i kreowane jako nowoczesne normy do których dążyć powinna każda kobieta – odstajesz – nie istniejesz! Nawet więcej! Jesteś po prostu chujowa! Chujowa z ciebie madka!

Piękniejąc z dnia na dzień…

Lekkie, bezproblemowe życie, które mlekiem i miodem upływa spokojnie każdego dnia… ostoja cierpliwości i spokoju w każdych okolicznościach. Zadbana, zawsze świeża z nienagannym makijażem, dzieci rumiane i uśmiechnięte – dlaczego one zawsze są takie czyste?! Zrelaksowana, wyspana, dom fiołkami pachnący… czyste podłogi, ściany bez oznak posiadania bombelka, ułożone i grzeczne dzieci które zaraz po pierwszych urodzinach jedzą same nożem i widelcem nie roniąc wcześniej nawet kropli zupy… Między jedną pieluchą, a drugą mama ma czas na sadzenie kwiatków, czy robienie wycinanek, odbierze telefony od klientów, zdąży napisać rozdział książki lub zrobi wysyłkę zakupionych w jej sklepie super modnych ciuchów – no przecież sama projektuje! Dzieci do żłobka nie chodzą – bo ona zadba o nie sama, a przedszkole też może poczekać – tyle tam oszołomów… modne jest przecież takie wychowanie w duchu rodzicielstwa bliskości, a jak wiemy matka polka poświęca się dla swoich dzieci… Nie? Jesteś chujową matką! Jako strategiczny szef rodziny planuje kolejne miesiące, układa kalendarze męża i dzieci zajmując im wolny czas zmyślnymi zajęciami.

Projekcja społeczna vs rzeczywistość…

Realia – kobieta ciągnąca kilka etatów na raz; kucharka, praczka, sprzątaczka, księgowa, kurier, taksiarz, psycholog – psychiatra, nauczycielka, prawnik domowy, lekarz, dietetyk, niania i jeszcze w to wciśnie zakupy. Coach i trener personalny – ciągle się doskonali, gromadzi wiedzę, organizuje życie sobie oraz całej rodzinie w przerwach kiedy pada na pysk. Jak może wyglądać rzeczywistość kobiety, która jedzie w takim trybie? Ile z Was, które oglądacie piękne wpisy, sugerujecie się cudownym obrazkiem idealnej pani domu, najcudowniejszej i zgranej rodziny zadaje sobie pytanie jaki koszt ponosi ta kobieta? Prawie zawsze wpadamy w zachwyt, że ta babka to robi, że tyle ogarnia i jeszcze przy tym jest uśmiechnięta! Taka piękna, ogarnięta i cudowna kobieta! A czy ktoś zastanawia się jaka jest tego uśmiechu cena?

Tąpnięcie musi kiedyś nastąpić – z impetem!

Kryzys zaczyna się po cichu… Kryzys zaczyna się od zmęczonej nocy, która wcale nie chce spać… kryzys objawia się brakiem orgazmu – nie faceta, jemu się przecież należy… kryzys objawia się zmniejszoną tolerancją na stres… zaczyna robić się bardziej nerwowo. No tak, dzisiaj znowu nie pobiegam, to może lampka wina dla relaksu, przecież jakoś muszę odreagować. DLACZEGO TE DZIECI JESZCZE NIE CHCĄ SPAĆ, PRZECIEŻ JUŻ PO 22?! Kryzys zużycia, przebodźcowania i skraju wytrzymałości psychicznej pojawia się znikąd, jak kleszcz który ujebał Cię pod kolanem i nawet nie masz pojęcia że on tam dalej jest. Sączy, drażni i osłabia… wpuszcza niewidzialny jad, infekuje syfem który wyniszcza organizm i wszystko dookoła. Piętno bycia idealną, zadbania o rodzinę, ciśnienie bycia najlepszą i zawsze na czas, posiadania kontroli wyniszcza powoli swobodę, poczucie stabilizacji i może zamienić życie w terror. Zamiast reagować spokojem, wybuchasz. Pojawia się rozdrażnienie, a twój stan zbliża się do bycia permanentną Walkirią rządną krwi! I jeszcze tyle zdjęć do upiększenia, wrzucenia na insta! O! Nie zapomnij o fejsiku, to nic że jest już 1 nad ranem… kolejne lajki będą wyznacznikiem twojej zajebistości, a wory się przykryje korektorem!

Koszty… kobieto, koszty!

Warto? Czy warto tworzyć wbrew sobie i społecznemu narzutowi wizję kobiety którą się nie jest? Bo obraz perfekcyjnej synowej, córki, żony, matki nie istnieje. Czy warto być niezłomną matką polką posiłkując się wypaczoną wizją z internetu czy TV? W imię obawy przed tym, jak zostaniemy odebrane obawiamy się pokazać swoje nieumalowane paznokcie, tłuste włosy czy dopiero co pogryzdane przez dziecko ściany. Wstydzimy się swoich rozstępów, rozciągniętych dresów, odrostów na włosach i brudnej podłogi. Czy warto poddawać się takiej chorej presji? Oczekiwaniom kogoś, kto często nawet Was nie zna, nigdy nie był w Twoim domu, nie widział ile co dzień robisz dla swoich maluszków i jak próbujesz organizować wasze wspólne życie…

No weź…

Podobno dzieciom nic nie będzie, jeśli zabawki będą rozrzucone. Najwyżej się poobijają o nie ale za którymś razem dzięki temu może same je sprzątną? Mówi się „szczęśliwe dziecko, to brudne dziecko” i faktycznie jest w tym sporo prawdy, bo dziecko mające swobodę nie patrzy na zachlapaną bluzeczkę tylko zatapia się w swojej zabawie bez reszty! Jeśli teściowej nie podobają się okruchy w kuchni po śniadaniu, czy niepozmywane naczynia – zawsze może pozmywać… Przeszkadza jej piasek czy sierść kudłacza na podłodze? Może nie patrzeć albo złapać za odkurzacz – w końcu ona jako babka polka wie najlepiej, do roboty zatem! Nie stać i gadać! Obraz perfekcyjnej laski rozpada się na kawałki? I słusznie, bo najważniejsze to być sobą. Najważniejsze to prowadzić dom, dziecko, siebie w zgodzie z własnym rytmem i tak, na ile sobie możemy w danym momencie pozwolić. Warto odciąć chore wzorce, sztuczne kreacje i poszukać swojej koncepcji na różne sprawy i własne życie. Dać sobie możliwość zgubienia na prostej ścieżce w niewielkim lasku, zatrzymania się i odpuszczenia kontroli, której tak na prawdę nie mamy bo nie możemy jej mieć… A już na pewno nie organizujmy komuś życia za niego przejmując jego obowiązki jak typowa matka polka…

A kiedy zapali się czerwona lampka…

Frustracja wylezie prędzej czy później. Musi wyleźć i może się to skończyć poważnym tąpnięciem, umęczeniem, brakiem zadowolenia z siebie i życia. Nie zrozum mnie źle, jeśli jesteś zaprogramowanym zombie i całkowicie, bez reszty pasuje Ci wchodzenie w takie role – ja tego nie oceniam. Ośmielam się jedynie powiedzieć, że warto wsłuchać się w siebie, swoje potrzeby i poznać swój rytm, dopiero w oparciu o własne odczucia budować swoją rzeczywistość. Lubisz spać do południa? Twoje dziecko też to kocha? Nie zrywaj się o 5 rano, bo inni powiedzą że jesteś śmierdzącym leniem! Wolisz wyjść na spacer do lasu, zamiast stać kolejną godzinę w garach po ugotowanym przed chwilą obiedzie? Nie przejmuj się! Mucha też człowiek, nic się nie stanie jak popilnuje i poliże gary w zlewie! Po kolejnym, aktywnym dniu nie masz siły wchodzić po schodach a czyha na Ciebie wizja piaskownicy w przedpokoju? Trudno! Daj dziecku łopatkę, niech skorzysta a Ty idź odpocznij.


Jaką Matką chcesz być – taką bądź. A reszta świata, niech gra w co chce.

2 Comments

  1. „Mucha też człowiek” 😀 jestem w trakcie pisanie posta o podobnej tematyce. Najbardziej się cieszę, że się nie szarpię ze wszystkim i przyszło mi to mega łatwo! Gdy syn miał ze dwa miesiące, babcia nazwała mnie Matką Polką… co? Tak mnie obraża! – pomyślałam i… zobaczyłam jaka jest „definicja” matki polki. Wiedziałam, że do mnie nie pasuje i nie chcę nią być! Rodzicielstwo bliskości – jak najbardziej. „Syf” w domu może poczekać a żelazka nawet nie mam 😀 mam nadzieję, że więcej kobiet przestanie siebie i innych okłamywać, bo to już jest śmieszne (albo i nie)

    1. Dzięki, że czytasz.
      Powiem Ci, że okłamywanie siebie to jedno. Tutaj chodzi najbardziej o odgrywanie ról, które narzuca społeczeństwo i ról, w które społeczeństwo gra.
      A gra w tym serialu, ponieważ dana rola jest społecznym wyznacznikiem pozycji w nim.
      I tak możesz być roztrzepanym brudasem, lewakiem – eko-oszołomem i pewnie dzieciom mięsa nie dajesz, feministką albo jeszcze inszym tworem, któremu się nie chce po prostu. Nie stanowisz potencjalnego obrazka, który podtrzymasz wspólnie z kółkiem wzajemnej adoracji… Przez co też dana osoba prawdopodobnie mierzy się przy tobie ze strefą własnego komfortu i nie jest to dla niej wygodne, powiedziałabym że siada system nerwowy no bo jag toooo – dzieciak może mieć niewyprasowaną bluzkę i żyje?! No bo jag toooo, dzieciak może zjeść kanapkę zamiast obiadu dzisiaj bo poszliście daleko w las i kawał kiełbasy będzie rarytasem, a przy tym dzieciak nie zginie?! No bo jaggg toooo, można spać z dzieckiem niedaleko swojego łóżka, by szybko go nakarmić w nocy piersią dając sobie tym samym komfort większej ilości snu, nie wspominając o drzemce razem z dzieckiem w ciągu dnia?! Gary nie uciekną?!
      Znaczna większość kobiet tak się katuje. Przykro na to patrzeć. Sami sobie to zrobiliśmy… nakładamy kajdanki bycia „jakimś” – byle tylko z tych sztucznych ram nie wyjść. Zajechać się, a pokazać się 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: